wielkopolski oddział

stowarzyszenia dziennikarzy
polskich

Baraniak, niezłomny żołnierz Kościoła

Publikacja www.sdp.pl z 26.09.2016

Z dr Jolantą Hajdasz rozmawia Błażej Torański.

Dr Jolanta Hajdasz – publicystka i medioznawca, autorka pierwszej w Polsce monografii Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa "Szczekaczka czyli Rozgłośnia Polska RWE". W latach 2007-2009 była dyrektorem TVP Poznań, w następnych latach zastępcą redaktora naczelnego „Przewodnika Katolickiego” , obecnie jest redaktorem naczelnym „Wielkopolskiego Kuriera Wnet”. Jest członkiem Zarządu Głównego SDP.W 2012 roku zrealizowała film „Zapomniane męczeństwo” o abp. Antonim Baraniaku, byłym sekretarzu prymasów Polski kard. Augusta Hlonda i kard. Stefana Wyszyńskiego. Teraz prezentuje swój nowy film o tym samym duchownym: pt. „Żołnierz Niezłomny Kościoła”.

Błażej Torański: „Żołnierz Niezłomny Kościoła” to Twój drugi film o bp. Antonim Baraniaku, kapłanie, który mógł zmienić losy Kościoła w Polsce, Europie, a nawet na świecie, ale nie zdradził. Nie zdradził prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego, mimo tortur zadawanych mu przez esbeków. Dziennikarze rzadko wracają do tego samego tematu tak szybko, a „Zapomniane męczeństwo” zrealizowałaś ledwie cztery lata temu. Miałaś niedosyt? Pojawiły się nowe fakty? Świadkowie?

Realizując „Zapomniane męczeństwo” odkrywałam wielkość bp. Antoniego Baraniaka z rozmowy na rozmowę. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ważną postacią był w Episkopacie Polski. Byłam zaskoczona, kiedy kardynał Henryk Gulbinowicz powiedział przed kamerą, że „to była ta wielka trójka - Wyszyński, Wojtyła i …Baraniak”.  Pomyślałam: „Dlaczego tak mało o nim wiem?”. Film został zauważony. Dostał pięć nagród, w tym drugą Nagrodę Główną Wolności Słowa SDP. Kiedy zaczęłam zbierać materiały do „Żołnierza niezłomnego Kościoła” filmowcy ostrzegali mnie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. Odradzali: „Nie rób tego, bo twoja praca przejdzie bez echa”.

Sugerowali, że stworzysz kalkę, wejdziesz w te same koleiny?

Trochę tak, bo przecież podstawowe fakty w tej historii się nie zmienią. Słyszałam i taki argument: „Co można o tej postaci jeszcze powiedzieć? Wszystko opisał już w swoich książkach arcybiskup Marek Jędraszewski”.

W książce „Teczki na Baraniaka”. Powtórzę: dlaczego wobec tego kontynuowałaś temat?

Pierwsze zdjęcia do „Żołnierza niezłomnego” zrobiliśmy trzy lata temu. Chciałam zarejestrować świadectwa tych, których wcześniej nie znałam. Na przykład księży emerytów, którzy zaczęli zabiegać o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego Antoniego Baraniaka.

Rezonans „Zapomnianego męczeństwa” był taki, że zaczęli zgłaszać się kolejni świadkowie?

Dokładnie tak.

Ale chciałaś też coś udowodnić Instytutowi Pamięci Narodowej.

W pierwszym filmie ujawniłam nowe dowody, ważne dla śledztwa, w sprawie prześladowania arcybiskupa Antoniego Baraniaka, które w 2011 roku umorzyła Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie . Naiwnie myślałam, że w tym pionie śledczym IPN nie wiedzieli o cytowanych przeze mnie świadkach, o torturach i wznowią śledztwo, skoro wyłożyłam im dowody czarno na białym.

Śledztwo trwało w latach 2003–2011, umorzył je prokurator Paweł Karolak m.in. z powodu „braku dowodów na prześladowania fizyczne i psychiczne” Antoniego Baraniaka. A przecież torturowano go w kaźni przy Rakowieckiej w Warszawie, gdzie więźniom takim, jak ksiądz arcybiskup, wyrywano paznokcie, miażdżono jądra, sadzano na nogach od odwróconego krzesła…

W umorzeniu pada pięć argumentów , które zdecydowały o umorzeniu sprawy. To między innymi przedawnienie przestępstwa i śmierć sprawców. Ala padł w tym umorzeniu z 28.06.2011 r. jeden niezrozumiały argument – brak dowodów na popełnienie przestępstwa „prześladowania fizycznego i psychicznego” . Tymczasem istnieją tomy akt z przesłuchań arcybiskupa z lat 50-tych. Wynika z nich, np. to, że na przesłuchania zabierano go nawet z więziennego szpitala. To nie jest to prześladowanie? W więzieniu spędził 27 miesięcy i nikt nie postawił mu nawet zarzutu. To nie jest prześladowanie?

Pytanie retoryczne.

Wysłałam do IPN-u film i materiały, które mogłyby w mojej ocenie być przydatne do wznowienia śledztwa. Otrzymałam odpowiedź, że nadal nie ma podstaw do wznowienia tego postępowania. Że nie ma dowodów na tortury, ani na stosowanie tzw. konwejeru, czyli uporczywych, długotrwałych przesłuchań.

Czyli klasyczne metody przesłuchań stosowane przez policję polityczną w krajach komunistycznych od czasów NKWD: nękanie przez dnie i noce, bez snu, z żarówką świecącą prosto w oczy. Abp. Baraniaka przesłuchiwano co najmniej 145 razy!

Siostry zakonne opowiadały, że zawsze narzekał na ostro świecące lampy. Stale miał je w pamięci, w oczach. Siostra Remigia, dyplomowana pielęgniarka, która opiekowała się nim przed śmiercią dziś już ponad osiemdziesięcioletnia, opowiadała mi, że jest przekonana, iż w więzieniu bito go tak jak innych „ w najczulsze miejsca”, bo takie były ślady i zniszczenia tej części organizmu. Nie chciałam cytować w filmie jej całej wypowiedzi, są w nim tylko fragmenty, aby nie odzierać Go z godności.

Jak tłumaczysz umorzenie śledztwa przez IPN wobec ewidentnych dowodów torturowania abp. Antoniego Baraniaka? Prokurator IPN nie przesłuchał nawet abp. Marka Jędraszewskiego, który przestudiował wszystkie dokumenty bezpieki na ten temat.

Nie wiem, dlaczego przy tej historii jest tak silna zmowa milczenia. Zdumiewa mnie też to, że zakończonym pięć lat temu śledztwem nie zajęli się naukowcy. Dzisiaj mamy możliwości oddzielenia prawdy od kłamstwa w materiałach esbeckich. Żyją jeszcze świadkowie tej historii. To jest niesprawiedliwe wobec arcybiskupa, gdyż milcząc utrwala się fałszywy obraz tego, co wyczyniali z nim w więzieniu.

Ogołocono Go z czci i godności ludzkiej, jak mówi w Twoim filmie były proboszcz Katedry Poznańskiej, Jan Stanisławski.

Dla ludzi, którzy Go znali osobiście jest oczywiste, że przeszedł w więzieniu Golgotę. Wyszedł z niego wrak człowieka, w więzieniu funkcjonariusze UB zniszczyli go fizycznie. Po wyjściu okazało się, że chyba nie ma jednego zdrowego organu, lista jego chorób jest tak długa. Do końca życia miał kłopoty z żołądkiem niewiele jadł i miewał nagłe wysokie gorączki. Miał kłopoty z trawieniem wynikające m.in. ze źle przeprowadzonej w więzieniu operacji wyrostka robaczkowego. W przejmujących listach, jakie pisał do internowanego w Komańczy Prymasa Stefana Wyszyńskiego, już po wyjściu z więzienia na ul. Rakowieckiej, a w czasie swojego internowania w Marszałkach i potem w Krynicy, opisywał, jak bardzo cierpi z powodu bólu zębów. Nie mógł się doprosić na wydanie zgody nawet na wizytę u dentysty, Zgoda na internowanie to był warunek zwolnienia go z więzienia, ale przecież nadal nie był na wolności.

Konsekwentnie, z determinacją, walczysz o godne miejsce Antoniego Baraniaka w historii Polski. Pokazujesz, jaką rolę odegrał w walce o Kościół katolicki w Polsce. W „Żołnierzu Niezłomnym Kościoła” przypominasz, jak łatwo było przeprowadzić ateizację Czech czy Chorwacji po wyreżyserowanych przez komunistów procesach pokazowych tamtejszych prymasów.

Komuniści planowali także pokazowy proces Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Gdyby złamali abp. Antoniego Baraniaka w więzieniu, zmusili Go do zeznawania czegokolwiek przeciwko Prymasowi, nie trudno byłoby skompromitować Kościół zarzutami o kolaborację z niemieckim okupantem czy zdradę narodu. Arcybiskup, jako najbardziej zaufany współpracownik kard. Stefana Wyszyńskiego, miał wysoką pozycję w hierarchii i wielką wiedzę, więc wykorzystanie jego osoby w pokazowym procesie przeciwko Prymasowi miałoby ogromne oddziaływanie propagandowe. Proces nagłośniłyby wszystkie stacje radiowe i gazety. Prymas trafiłby do więzienia albo musiał opuścić kraj. Gdyby zabrakło Stefana Wyszyńskiego, nie byłoby też Karola Wojtyły, a potem Jana Pawła II, takiego , jakiego go znamy, co przyznają dziś chyba wszyscy historycy Kościoła. Zapewne historia naszej części Europy potoczyłaby się zupełnie inaczej.

W Polsce przyśpieszyłby proces laicyzacji, jak w Czechach. Odcięcie głowy Kościołowi uczyniłoby społeczeństwo bezbronnym.

Dziś 79 procent Czechów uważa się za ateistów, a np. w archidiecezji praskiej ponad 60 procent parafii nie ma księdza. W komunistycznej Polsce Kościół katolicki był centrum oporu przeciwko władzy komunistycznej. Polacy mieli się na czym oprzeć. Mogli zachować kręgosłup moralny. Tego zabrakło w Chorwacji, ówczesnej Jugosławii i w Czechosłowacji.

„Baraniak, ty się nie możesz ześwinić” – takie zdanie powtarzał sobie w najtrudniejszych chwilach w więzieniu Arcybiskup.

Brzmi ono dosadnie, ale jednoznacznie charakteryzuje tę wielką postać.